W obliczu rosnącej świadomości skutków tzw. turystyki ayahuaskowej, chciałabym naświetlić jedną z bardziej znanych sylwetek związanych z duchowymi wycieczkami do rdzennych ludów Ameryki Południowej. Działania Zoe Helene, bo o niej mowa, miały początek, gdy ta po raz pierwszy zetknęła się z ayahuascą. Podczas ceremonii odbywającej się w peruwiańskiej dżungli artystka doświadczyła spotkania z archetypiczną, uosobioną kobiecością – jak to określa: wszechmocną, pulsującą, kobiecą energią. Byt ten wskazał Helene ogrom jej niewykorzystanych możliwości i pokierował w stronę realizacji jej biznesowych pomysłów.

Po powrocie z Peru Helene założyła Cosmic Sister i zaczęła rozwijać swoją inicjatywę, którą nazwała feminizmem psychedelicznym. Pojęcie z czasem doczekało się naukowego zainteresowania – omówiło je m.in. recenzowane pismo The Journal for the Study of Radicalism – a Helene bywa dziś opisywana jako twórczyni podgatunku ekofeminizmu.

Zdjęcie Zoe Helen

Feminizm psychedeliczny w jej ujęciu to ruch, który traktuje rośliny i grzyby – ayahuascę, pejotl, ibogę, kaktus San Pedro, grzyby psylocybinowe i konopie – jako naturalnych sojuszników kobiecego przebudzenia. Helene określa siebie mianem agnostyczki duchowej i zachęca do pracy z psychodelikami z perspektywy uzdrowienia, upodmiotowienia i samowyzwolenia. Podczas gdy tradycyjny feminizm walczy o prawa i przywileje, feminizm psychedeliczny aspiruje do odzyskania, jak to ujmuje Helene, utraconej tożsamości kobiecej, oddalonej przez wieki patriarchatu: Moja teoria mówi, że lek [ayahuasca] pomaga nam komunikować się z podświadomymi częściami naszej własnej psychiki, a także z naszą najgłębszą wewnętrzną mądrością, która jest mądrością matki natury. Helene chętnie odwołuje się też do własnego greckiego dziedzictwa – archetypiczna psychologia i bóstwa panteonu: Persefona, Hekate i Artemida pojawiają się regularnie w jej prelekcjach jako język opisujący cykliczne doświadczenia śmierci i odrodzenia. 

COSMIC SISTER

Cosmic Sister, formalnie zarejestrowany globalny kolektyw feministyczny i studio kreatywne, działa od 2007 roku. Działalność organizacji była szeroko opisywana m.in. w Forbes, VICE, Playboy, Boston Globe, DoubleBlind Magazine i Psychedelics Today. Zrzesza kobiety nauki, ekolożki, artystki, lekarki, dziennikarki, zielarki i wiele innych.

Widzimy zdrową równowagę sił między płciami na całym świecie. Wyobrażamy sobie świat, w którym kobiety są w pełni szanowane, gdzie ich głosy są słyszane i gdzie przywracana jest naturalna, zdrowa, afirmująca życie równowaga płci. Uważamy, że wiele z największych problemów na świecie jest skutkiem ogromnej nierówności płci, utrzymującej się od tysięcy lat.

Ugrupowanie prowadzi kilka programów, w tym wsparcia finansowego turystyki ayahuaskowej, edukacyjnych i grantowych.

Kto na tym korzysta?

Tu warto się zatrzymać i zadać pytanie, którego radosne profile Helene zazwyczaj nie poruszają. Cały model działania Cosmic Sister opiera się na pewnym schemacie: zachodnia aktywistka – o uznanej pozycji medialnej, własnym brandzie i zastrzeżonym znaku towarowym — organizuje dostęp zachodnich kobiet do tradycji rdzennych społeczności Amazonii. Plant Spirit Grant finansuje podróże wybitnych zachodnich kobiet do Peru. Nie finansuje np. edukacji szamanek Shipibo, ochrony ich ziemi, ich prawa do własnych ceremonii ani walki z narastającą turystyką ayahuaskową, która coraz silniej destabilizuje tamtejsze społeczności. 

To napięcie w literaturze krytycznej nazywane jest psychodelicznym kolonializmem. Zachodni bywalcy wyjeżdżają z transformującym doświadczeniem, rdzenne społeczności – z pieniędzmi za ceremonię, coraz częściej z rozmytą tradycją i napływem turystów szukających duchowych przeżyć.

Helene mówi o ochronie rdzennych tradycji i fair trade – i być może szczerze w to wierzy. Jej mąż, gwiazda telewizyjna w programie podróżniczym, Chris Kilham, od lat faktycznie pracuje bezpośrednio z lokalnymi społecznościami przy zrównoważonym handlu. W projektach Cosmic Sister pojawiają się czasem kobiety rdzennych narodów, jak etnobotaniczka Rocío Alarcón z Ekwadoru.

Fakt, że „Psychedelic Feminism®” jest znakiem towarowym i marką wiele mówi o inicjatywie. Walka z patriarchatem polegająca na wyróżnieniu kobiet o uprzywilejowanym pochodzeniu i powielanie kolonialnej logiki – te dwa aspekty działalności Cosmic Sister rzucają mi się w oczy najbardziej, jeśli chodzi o całokształt. Nie znalazłam żadnych programów grantowych tego typu dla mężczyzn, choć stoją przed dokładnie tymi samymi wyzwaniami. Opadły mnie wątpliwości wobec używanego określenia „feminizm”, którego znaczenie bynajmniej nie zmieniło się wraz z narastaniem patologii quasi-równościowych. I jakoś mrocznie zaczyna tu wybrzmiewać ten „psychodeliczny”, gdyby wziąć pod uwagę, że w kulturze popularnej od lat to określenie kojarzy się bardziej z dziką  wolnością niż produktem. 


Jestem entuzjastką niemal wszystkich inicjatyw przybliżających psychodeliki szerszemu gronu odbiorców, bo naprawa szkód wyrządzonych przez rządowe działania propagandowe i narkofobiczne potrwa teraz latami. Dlatego myślę że każda forma skutecznego odczarowywania enteogenów jest teraz potrzebna. Jednak jeśli w grę wchodzi monetyzacja cudzego dziedzictwa duchowego i kulturowego oraz zwiększanie dysharmonii płciowych, podziękuję.

Last modified: 04.06.2026

Close